poniedziałek, 7 października 2013

Post... post? Znaczy: pooooost???

Witam!

Nie było mnie tu chwilę czasu, głównie ze względu na jego brak. Opowiadanie się jednak samo nie napisze, więc byłam zmuszona nacisnąć ten fajny, pomarańczowy przycisk i wykorzystać to białe pole, po którym właśnie piszę.

Na początek mam newsa, który jest bardziej niż śmieszny. Otóż, od jakiegoś tygodnia zrobiło się wielkie zamieszanie, bo Rafa Nadal mógł zostać numerem 1 rankingu ATP, wchodząc do finału turnieju w Pekinie. No i wszedł sobie do tego finału (nie, w ogóle nikt się tego nie spodziewał) i został tym numerem 1. Tylko ludzie: po co wy robicie taką aferę, jak jedno potknięcie Nadala w następnym turnieju oznacza kolejną zmianę lidera? I na koniec powiem, co mnie tak rozbawiło. Różnica punktowa między Djoko a Rafą wynosi... 40 punktów. Nie 400, równe 40 punktów. Śmieszne? No właśnie.

A teraz oddaję głos do studia... znaczy do Jona...

Rozdział któryś tam

  Rano Jon zarzucił jednemu z moich kaktusów nieuzasadnioną przemoc w stosunku do jego osoby i po raz kolejny postanowił się wyprowadzić. Byłam zmuszona wezwać kuratora na miejsce zdarzenia.
  Przyjechał rozespany jakieś dwie godziny później, zastając Jona próbującego rozpracować działanie klucza w drzwiach. Był tym tak zajęty, że nawet nie zauważył, że drzwi zostały otwarte. Kurator wszedł, zdjął płaszcz i wkroczył do salonu w swoich eleganckich, choć bardzo ubłoconych butach. Przywitawszy się z nim poprosiłam go o zdjęcie butów i późniejszą pomoc w myciu podłogi.
  Po krótkiej negocjacji ustaliliśmy, że Jon potrzebuje jakiegoś miejsca, gdzie będzie mógł sam spokojnie posiedzieć i porozmyślać. Problemem było wybranie takiego miejsca, skończyło się na tym, że wyślemy Jona na Syberię.
  Realizacja naszych pomysłów nigdy nie była łatwa, teraz problemem były drzwi, z którymi Jon miał nadal problem. W końcu pomyślałam, że i tak ich już więcej nie dotknę bez grubych gumowych rękawic, więc postanowiłam mu je podarować. Niech się chłopak ucieszy.
  Pan kurator chciał nas zabrać na stację swoim pięknym ferrari, ale drzwi za nic nie chciały się do niego zmieścić. Z ciężkim sercem powędrowaliśmy do centrum piechotą. Ludzie przyglądali się nam bardzo dokładnie, zwłaszcza kiedy weszliśmy do sklepu kupić Jonowi futrzaną czapkę-uszankę. W końcu jak ma spędzić resztę życia w Rosji, to musi się upodobnić do miejscowych.
  Nareszcie doszliśmy do stacji i zakupiliśmy bilety. Tutaj się okazało, że do pociągu nie wolno wchodzić z drzwiami. Nie mieliśmy pojęcia, co z tym fantem zrobić, bo Jon cały czas sobie z nimi nie poradził. W końcu zdecydowaliśmy, że pozbycie się go jest dla nas ważniejsze niż jego edukacja w kwestii dziurek od klucza.
  Pociąg przyjechał ze zwyczajowym spóźnieniem, wynoszącym (jak wynika z moich obliczeń) 2 godziny, 34 minuty i 56 sekund. Szybko wepchnęliśmy Jona do jakiegoś pustego przedziału i opuściliśmy pociąg. Nie było potrzeby z nim jechać, Sybir i tak był ostatnią stacją, gdzie maszynista wyrzucał bezwzględnie wszystkich z pociągu. Na wszelki wypadek poprosiliśmy go jednak, żeby o Jonie nie zapomniał i wyrzucił go nie wcześniej i nie później. Warto też zauważyć, że w kasie nie sprzedawano biletów powrotnych.
  Zadowoleni z powodzenia misji postanowiliśmy przejechać się ferrari do Castoramy. Trzeba było kupić jakieś nowe drzwi, bo jeszcze Sziro by się mogło u mnie zadomowić, a na tym mimo wszystko mi nie zależało.
  Wybrałam coś bardzo eleganckiego i bardzo drogiego, ale nie musiałam się niczym martwić, bo kurator i tak miał zapłacić. Co on taki dla mnie miły się zrobił?
  W domu zastałam Sziro leżące na kanapie. Oczywiście uciekło, kiedy tylko próbowałam je pogłaskać. Z pomocą kuratora wprawiłam nowe drzwi. Prezentowały się świetnie, choć trochę nie pasowały do elewacji... Ale co tam, ważniejsza była teraz przyjemność z jazdy ferrari.
  Kurator opuścił moje domostwo po obiedzie. Trochę później zadzwonił do mnie maszynista, informując mnie, że właśnie dojechał na Syberię, ale ma problem z pozbyciem się Jona. Poleciłam mu więc wyrzucenie najpierw jego torby z rakietami, za nimi wyskoczy wszędzie.
  Tak też się stało. Na reszcie miałam spokój od tego stworzenia, nareszcie mogłam odpocząć, wyspać się, wyjść gdzieś bez zmartwienia, że nie zastanę swojego domu na miejscu... Jako pierwsze postanowienie postanowiłam zrealizować spanie. Więc poszłam spać.


No i się już żegnam, do zobaczenia w następnym poście. Bye!

8 komentarzy:

  1. Co do newsa: rzeczywiście różnica jest śmieszna, co nie zmienia faktu, że Novak ostatnio nie radzi sobie najlepiej...

    Co do opowiadania: pomysł wysłania Jona na Syberię - świetny. Zastanawia mnie tylko jak Jon będzie tam grał w tenisa. Bo przecież chłopak się załamie jak piłka mu zamarźnie (nie mam pojęcia jak może zamarznąć piłka, no ale). xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie radzi sobie najlepiej?! A oglądałaś jego mecz z Rafą w Pekinie?

      To już się wszystko okaże w następnym rozdziale, o ile w ogóle przeżyje... xD

      Usuń
    2. Jeden Pekin nie odkupi wszystkich grzechów! Dla mnie Novak nadal nie jest w formie.

      I tradycyjne pytanie: Kiedy następna część?

      Usuń
    3. Jak się patrzy tylko na liczby i rankingi, to się dochodzi do takich wniosków. Po zawalonym całym sezonie ciężko jest powrócić do formy, ale Novakowi właśnie teraz się to udaje. Był w stanie wygrać z Rafą, a to już o czymś świadczy. Możliwe, że nie uda mu się powrócić na pozycję lidera, bo ciężko mu będzie dogonić Rafę, który dostaje punkty za wszystko i cały czas jest do przodu, ale to nie zmienia faktu, że należy go od razu przekreślać. Nie taka jest rola jego fanów.

      A następny rozdział będzie kiedy będzie, jak będzie, to się o tym dowiesz.

      Usuń
    4. No niestety ja jestem typem wiecznie niezadowolonego fana, który czepia się zawsze i wszędzie wszystkiego. Co wcale nie znaczy że nie cieszę się z osiągnięć Novaka jak np. Z wygranej w Pekinie. Ale wracając do tematu: sądzę, że Novakowi przyda się też tak wybredny fan jak ja, bo być może kiedyś (mam nadzieję, że niedługo) będzie mógł pokazać mi jak bardzo się myliłam.

      Usuń
    5. Ja tylko krytykuję jego grę, która pozostawia bardzo wiele do życzenia. Więc mnie bardziej obchodzi to, kiedy wreszcie nauczy się dobrze grać przy siatce. xD

      Teraz jest w finale w Szanghaju, jeszcze nie wiadomo z kim. Zapewne dołączy do niego Rafa, no bo kto inny?

      Usuń
    6. Chyba nie doczekany się kolejnego finału Novak-Rafa. A szkoda, bo jeśli rzeczywiście masz racje i Novak wraca do formy zapowiadał się ciekawy finał. Przed chwilą dowiedziałam się, że Rafę zastąpi Del Potro (czy Porto, bo szczerze się przyznaje ze nie mam pojęcia jak jest poprawnie, a zawsze mówiłam "Potro"?).

      Usuń
    7. Del Potro, to nie jest ta firma od drzwi. XD Finał na razie jest bardzo zacięty, no ale w końcu gra w nim dwóch świetnych zawodników.

      Usuń