Witam!
Miałam dziś wprawdzie nie pisać posta i pewnie bym nie pisała, ale to co zobaczyłam po zalogowaniu po prostu mnie do tego zmusiło. 1002 wyświetlenia! Jak dla mnie to świetny wynik, zważając na to, że tylko jedna osoba na bieżąco czyta przygody Jona... Przejdźmy jednak do kolejnego rozdziału.
Rozdział kole... zresztą nie interesuj się człowieku!
Umierający Jon leżał obok swojego roweru i czekał na pomoc. Oczywiście nikomu nie było go żal, dlatego też nikt się nie zatrzymał, żeby mu pomóc.
Wydawać by się mogło, że to już koniec Jona i jego przygód, że wszystkie obrazki będę musiała przerobić na czarno-białe i że mimo mocy, którą dał mi 1000 wyświetleń, nie będę już miała nic pisać. Stwierdzenie to oczywiście nie jest prawdziwe, bo lubię tworzyć nierealne zwroty akcji, więc może już przestanę pisać o moich twórczych zamiarach i po prostu zacznę pisać dalej.
No więc Jon umierał sobie pod drzewem, kiedy drogą przejeżdżał jakiś facet na wole. Nie był to jakiś stary, bezdomny biedak, jakiego można było się spodziewać po takim środku transportu - przed Jonem zatrzymał się facet z klasą. Miał na sobie elegancki garnitur, a jego wół złotą uprząż, jedwabną derkę i pięknie przystrzyżoną sierść.
Jon aż otworzył swoje zapuchnięte oczy ze zdziwienia, ale zaraz je zamknął, bo uprząż była zbyt błyszcząca. Facet przeniósł półprzytomnego Jona na swojego woła i wyruszył w dalszą drogę. Po kilku godzinach dojechali do pięknej willi, która była posiadłością Faceta. Tam Jon dostał pić i jeść, a że nie był on człowiekiem z naszego gatunku, to szybko wrócił do pełnej sprawności w zaledwie pięć minut.
W willi Faceta Jon spędził dwa dni, po czym otrzymał do swojej dyspozycji konia, na którym miał wrócić do domu. Stało się jednak coś, co Facet zapamięta chyba na wieczność.
- Gdzie jest moja torba? - zapytał do połowy czerwony Jon.
- Nie wiem, nie miał pan żadnej torby, sir.
- Miałem! Czerwoną! Wilsona! Z rakietami!
- Musiałem jej nie zabrać spod drzewa, pod którym pan umierał, sir - odparł Facet dostojnie, nie tracąc fasonu.
W tym momencie Jon rzucił się na niego i zaczął go bić torbą z rekietami, którą trzymał przez cały czas przy sobie, tylko o tym nie wiedział.
- Si... sir! Pan, pan... pan ma tę torbę! Trzyma ją pan... w rę... ręce!
- Serio? - zapytał Jon i popatrzył na swoją zmasakrowaną od uderzania o złoty medalion na szyi Faceta. - To dlaczego mi pan nie powiedział? - Jon znowu zrobił się do połowy czerwony.
- No bo ja ten... No... To ja już może sobie pójdę, a pan niech jedzie do domu... Z Bogiem, sir!
Po tych słowach Facet niezwłocznie się oddalił, dosiadł swojego woła i odjechał z piskiem kopyt. Jon nie miał nic innego do roboty, jak jechać w swoją stronę na swym rączym rumaku. Cały czas nie miał jednak prowiantu na podróż ani pieniędzy na jego zakup. W jego stylu było jednak o tym nie myśleć, więc po prostu jechał przed siebie stępem.
Jon nie znał się na koniach, więc nie wiedział też, że może jechać szybciej. Chociaż właściwie nie umiał jeździć konno, toteż z drugiej strony wyszło mu to na dobre. Oczywiście do czasu, kiedy koń się nie spłoszył.
Teraz Jonowi przypomniała się wycieczka do Australii i przejażdżka na kangurze. I o ile w wolnym kłusie spadał od razu z konia, to w dzikim biegu bez problemu nad nim panował. Postanowił więc poruszać się tym chodem przez całą drogę, dopóki koń się nie zmęczy. Dziwne - ale to w końcu Jon.
No i się żegnam, bye!

Może więcej niż jedna osoba na bieżąco śledzi twojego bloga???
OdpowiedzUsuńUmierający Jon... Hahaha... Bardzo śmieszne Niśka! Mogłabyś wreszcie przestać żartować z takich spraw?! To, że ten cały Jon jest nieśmiertelny nie znaczy, że musisz mi od razu przypominać, że nigdy nie pozbędziemy się go z naszej "cudownej" (byłaby naprawdę cudowna gdyby nie Jon) planety! xD
Ale komentuje tylko jedna...
UsuńJeśli chcesz, żeby moja komedia przemieniła się w tragedię, to proszę bardzo! xD
A poproszę! Będę mogła mówić, że przeczytałam "Tragedię" autorstwa Niśki. Bo wiesz "przeczytałam "Komedię" autorstwa Niśki" nie brzmi już tak fajnie. xD
UsuńPrzeczytaj "Makbeta" - tam też masz tragedię. xD A pomyślałaś o tym, co będę robić bez Jona na blogu? No chyba że zmartwychwstanie albo wyjdzie w grobu jako zombie...
UsuńO nie! O zombie już nawet nie chcę słyszeć! Ale wizja Jona-wampira jest interesująca, musisz przyznać. xD
UsuńHalloween już był, ale właściwie czemu nie... Tylko jak z tego zrobię potem specjalne opowiadanie świąteczne? XD
UsuńMożesz zrobić dodatkowe, lekko opóźnione, jedno lub dwu częściowe opowiadanie o krwiożerczym Jonie. xD A ta święta o Jonie-Śnieżynce. xD
UsuńMam pomysł: to zakończę jakoś zgrabnie, na przykład śmiercią Jona, a potem polecą takie jednoczęściowe opowiadanka okazjonalne - będzie o świętym Jonie Mikołaju itp... xD
UsuńNo to że niby co ja będę potem czytała? xD
UsuńOkolicznościowe krótkie opowiadanka o Jonie. Zapoznaj się dokładnie z treścią mojego poprzedniego komentarza, bo będzie jedynka! xD
UsuńUmiem czytać! A to czy ze zrozumieniem to juz moja sprawa... xD Chodziło mi o to, że okolicznościowe opowiadania będą straaasznie rzadko (nie żeby teraz było jakoś specjalnie często czy coś... xD)
UsuńW przeciwieństwie do Ciebie ja Jonowi muszę poświęcić chwilę czasu, żeby opowiadanie miało ręce i nogi (czyli żeby nie miało żadnych błędów). I tak mam cały czas za słabe oceny i muszę się uczyć na lepsze (aż 7 czwórek i ta wstrętna trója!). xD
UsuńA, że ja niby nie?! Ja też muszę siedzieć nad tym i czytać to, i jeszcze interpretować to tak żeby miało te ręce i nogi. xD Sorry, że tak narzekam, ale powiedz mi szczerze czy wolałabyś wszystko wychwalającego, czy narzekającego czytelnika?
UsuńCo do ocen to ja mam chyba tylko (aż!) 4 czwórki w tym 2 z chemii. No cóż... xD
Czytelnik ma wyrażać swoje opinie, a nie na mnie krzyczeć. I masz nowy rozdział, jakbyś nie zauważyła. xD
UsuńJa mam dużo z matematyki i historii, bo nie umiem porządnie czytać poleceń. Z innych przedmiotów nie mam żadnych czwórek, same 5 i 6. Ile masz w ogóle wszystkich ocen?
Nie krzyczę na ciebie! Że niby jak mam to zrobić przez internet?! Takiego internetowego wyjca ci wysłać? xD
UsuńO mój Boże drogi... Nie mam zielonego pojęcia. Jedyne co wiem na pewno to to, że mamy całą masę sprawdzianów. (Ostatnio znowu rozpoczął się sprawdzianowy sezon - w poprzednim tyfodniu 3 sprawdziany, w tym kolejne 3 xD)
O faktycznie! Nowy rozdział! Nie zauważyłam... xD
Ja dziś zarobiłam szóstkę i dwie piątki, więc jestem bardzo happy. Tylko sprawy miłosne się nie układają, w wszytko to dzięki moim kochanym koleżankom z klasy... Jutro na basenie znowu będziemy pewnie o tym gadać i będą jeszcze większe problemy. A miałam z nim takie dobre, koleżeńskie relacje... A teraz co?! Zostanę już na 100% zadźgana kątomierzem, przynajmniej pogrzeb się wreszcie odbędzie. xD
Usuń