Witam!
Po kolejnych długich tygodniach znowu jestem i tworzę piękne zakończenie opowieści o Jonie, tym razem na odmianę zacznę od ilustracji, do której dodam też wspaniały opis.
Ingelegde van Kommkomer - "Największy idiota świata, Jon Kowalski, wstępujący do nieba po pożarciu przez wielką rybę" (NIŚJKWDNPPPWR), olej na płótnie, wymiary 800x600pxl
Obraz przedstawia, zgodnie z tytułem, Jona pożeranego przez rybę. Po śmierci ogarnia do światłość, po czym wstępuje do krainy po drugiej stronie tęczy - Jon Town. W tle widać ciemne chmury i wzburzone fale morskie, mające na celu podkreślenie powagi sytuacji.
Obraz został namalowany w roku 2013 przez holenderskiego mistrza, którego nazwisko w tłumaczeniu dosłownym znaczy "Ogórek van Kiszony".
Obraz ten został namalowany na podstawie podań ludowych, głoszonych przez ludzi zamieszkujących południowe wybrzeża Indii. Niektórzy twierdzą też, że Jon został pożarty przez rybę zamieszkującą Morze Kaspijskie. W każdym bądź razie była to ryba.
Podobno było to tak, że Jon jechał na koniu, koń chciał się napić wody i Jon wpadł do oceanu (lub też jeziora). Potem podpłynęła ryba i go pożarła.
Ja wiem, drogi czytelniku, że było jednak inaczej. Wybacz mi też, drogi czytelniku, że piszę w taki sposób, jaki to, drogi czytelniku, mnie samej bardzo, drogi czytelniku, przeszkadza, ale, drogi czytelniku, używam go teraz jako przedłużenia tego akapitu.
Zgodnie z moimi informacjami (przysłanymi przez Jona listem w butelce) było to tak: Jon podróżował na koniu przez Indie, zatrzymując się co jakiś czas zatrzymując się u jakichś ludzi dobrej woli. W końcu dotarł do oceanu, na którym w ogóle nie było fal. Wtedy uświadomił sobie, że podróżował jednak przez Kazachstan i było to Morze Kaspijskie, które, jak Jon zapamiętał z mojego atlasu geograficznego zjedzonego kiedyś przez niego na śniadanie, jest jeziorem.
Jego koń rzeczywiście chciał się napić i Jon rzeczywiście zjechał po jego szyi do wody, tutaj jednak historia się zmienia. Prawie utopiony Jon próbował płynąć do brzegu, niestety mu się to nie udało, bo wielka ryba złapała go za mały palec lewej stopy i próbowała wciągnąć go pod wodę. Było już za późno na ratunek.
Ryba połknęła Jona w całości, jednak zaraz potem go zwymiotowała. Na obrazie wygląda jak anioł, był jednak po prostu owinięty w worek na śmieci, a na głowie zaczepił mu się kawałek drutu. W mniej widocznej ręce trzymał butelkę, do której włożył na szybko nabazgrany list (który musiałam trochę podkoloryzować, żeby móc go tu przepisać), zanim wpadł z powrotem do brzucha ryby i został tam na zawsze.
List odebrałam spuszczając wodę w toalecie. Trochę się nim zdziwiłam, ale nie miałam wyjścia i z wielkim obrzydzeniem wyjęłam skrawek papieru z butelki po piwie. Bardzo zmartwił mnie fakt, że Jon jeszcze jest w stanie pisać i będę musiała czytać jego listy.
Po odczytaniu usianego błędami opowiadania humor jednak mi się poprawił, Jon z brzucha ryby tak łatwo nie wyjdzie.
Moje życzenie w późniejszym czasie się spełniło.
Jon skonał po kilku dniach wyniszczenia organizmu przez kwas żołądkowy ryby... Nareszcie! Jak można się jednak domyślić, nie był to koniec jego przygód. Po następnych kilku dniach jego zwłoki znaleźli rybacy i upiekli sobie na kolację.
Teraz to już naprawdę był koniec. Jon został dokładnie przetrawiony i wydalony do wychodka. Tak właśnie zakończyła się historia jego pięknego życia.
Jon Kowalski, zmarł w wieku 18,(3) lat, dokładna data z pewnych względów nieznana.
No to się żegnam, widzimy się za kolejny miesiąc w nowym poście. Bye!

Chlip! Chlip! Chlip! To było takie... smuuutne! Co ta biedna istota musiała przeżyć? Czym sobie zawiniła? Przecież żyła spokojnie, nie zawadzając nikomu!
OdpowiedzUsuńNie, zupełnie nikomu. Przypomnij sobie, jak musiałam go znosić w domu... xD
UsuńO rybę mi chodziło! xD
UsuńSorry, ale jestem ostatnio bardziej rozkojarzona niż zwykle i dobrze wiesz dlaczego. xD
UsuńTo był zabieg specjany... Znaczy nie TO. Tylko ten mój komentarz. xD
UsuńGdybym tyle ostatnio nie rozmyślała o osobie, na którą właśnie patrzę, to może bym załapała Twoje aluzje. Ale jest wręcz odwrotnie, więc bardzo mi przykro. xD
UsuńNie ma za co. Tylko nie patrz za długo... Ludzie zaczną coś podejrzewać (chociaż w sumię to i tak podejrzewają). Dużo bezpieczniejsze jest zdjęcie. xD
UsuńJedyne zdjęcie, na którym mogę go zobaczyć, to nasze zdjęcie klasowe. Tylko że on stoi tam w ostatnim rzędzie i go słabo widać.
UsuńNo to mu zrób. Ja to widzę jakoś tak: "Yyyy... Cześć! Zrobię ci zdjęcie, ok? No, no to tyle. Cześć!" xD
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńCzy powinnaś tutaj umieszczać zdjęcia?
UsuńChociaż w sumie... Postacie są zamaskowane. Nawet nie trzeba rozmywać twarzy ani dostawiać tego czarnego paska w miejsce oczu. xD
Gdyby było któregoś z nich tutaj widać i gdyby któryś z nich czytał mojego bloga (co jest tak prawdopodobne jak to, że Jon rzeczywiście umarł), to miałabym prawo się obawiać.
UsuńAle bloga i komentarze zwłaszcza czytasz tylko Ty, więc nie mam powodów do zmartwień. xD
Hohoho (złowieszczy śmiech)! Skąd wiesz, że nie masz powodów do zmartwień? Może tak na prawdę planuję naprawdę wredny spisek przeciw tobie? xD
UsuńTak, już to widzę... Moja najbliższa wspólniczka, z którą przeżyłam tyle pięknych chwil w bugatti veyronie ma tworzyć spisek przeciwko mnie? xD
UsuńPięknych chwil?! Jeśli piękną chwilą nazywasz spędzanie czasu w pomieszczeniu w samolocie w którym przewożone są samochody (że skąd ja mam wiedzieć jak to coś się nazywa?! xD) razem z Hammondem, albo słuchanie muzyki sama-wiesz-jakiego-zespołu, to mamy różne pojęcie piękna. xD
UsuńAle wiesz, że ja tylko z wyglądu jestem taka niegroźna? Przez to wszyscy mylą mnie z "miłą, symapatyczną, przyjacielską i pomocną koleżanką", a ja tak naprawdę jestem ZŁA! xD
Wypraszam sobie, w samolocie było jeszcze ferrari, a ja mówię o veyronie. A nasze rozmowy z Rogerem, z Grześkiem, z Rafą? Czy to nie były piękne chwile?! xD
UsuńNie wiem, jak Ty wyglądasz... Także nie mogę w tej kwestii nic stwierdzić. xD
No więc widzisz, nie wiesz jaka ja jestem. Więc nie oceniaj ludzi po wyg... znaczy po... no nie wiem! Ale nie oceniaj! Albo oceniaj! Znaczy oceniaj, ale tak nie oceniaj! Znaczy... no dobra przyznaję się! Nie ma żadnego spisku! xD
UsuńTak... To były czasy... Kiedy Novak chciał zabić Grześka, a Grzesiek bronił się wazonem. xD
A jak Novak dostał mandat za przekroczenie prędkości na 4-osobowym rowerze? Albo jąkający się Rafa...
UsuńA najlepsze w tym wszystkim jest to, że na howrse automatycznie kasują się wiadomości i prawie nic z tej naszej historii nie zostaje... xD