środa, 2 lipca 2014

Droga na Wimbledon część trzecia (co taki banalny tytuł?)

Witam!

Dlaczego ja każdy post zaczynam i kończę tak samo?! W każdym razie piszę nowy rozdział. I po raz pierwszy chyba mam jako taki plan. Choć właściwie tylko na początek... Ale jakiś mam! Więc idę pisać.

  "Tyle poświęcenia, tak mało pieniędzy - myślał Jonas Fischer zwinięty w kłębek w bagażniku czerwonego Fiata Multipli. - Gnieść się w bagażniku najbrzydszego samochodu na świecie kierowanego przez trójkę wariatów z nieprzytomnym zzieleniałym tworem to chyba trochę za dużo jak na takie pieniądze... I to jeszcze z katarem! A ten tenisista... Wydawać by się mogło, że oni powinni mieć dobry wzrok, a ten idiota mnie nawet nie zauważył... Ten rudy dziadek wygląda na jakiegoś zboczeńca, tak się patrzy na tę laskę z wałkiem do ciasta... A ona nawet ładna nie jest... Ciekawe, jakiej narodowości jest ten dziadek... Na pewno nie jest Niemcem! - myślał dalej Jonas bardzo obrażając w tym momencie swojego rodaka. - Niemiec by się tak nie ślinił na jakąś dziewczynkę z Polski. W ogóle to gdzie jest ta Polska?..."
  Przemyślenia Fischera przerwał jęk Jona, który właśnie się przebudzał. Niemiec z przerażeniem zwinął się jeszcze ciaśniej w kłębek.
- Mmm... Niśka to ma fajny tyłek... Mmm... - Jon najwyraźniej zbyt mocno walnął się w głowę i majaczył.
- Aua! - wykrzyknął kopnięty przez Jona Fischer i kichnął.
Teraz przestał nawet oddychać, żeby bardziej się nie pogrążać.
  - Słyszeliście to? - zapytała Niśka siedząca nieszczęśliwie na tylnym siedzeniu.
- Nie. Co  mieliśmy słyszeć?
- Kichnięcie. I "aua". I ktoś mruczał, że mam fajny tyłek...
- Może Boris? - zasugerował Novak i spotkał się z wielkim oburzeniem swojego trenera.
- Pewnie ten twój Jon się obudził... Trzeba by go wyciągnąć z tego bagażnika.
Novak, cokolwiek niezbyt szczęśliwy, zatrzymał Multiplę na poboczu i wysiadł z niej, żeby poinformować Jona, że może jechać w samochodzie obok Niśki.
- Na co nam opona do ciężarówki? - zapytał Nole sam siebie, kiedy otworzył klapę i zauważył, że Jon gniecie się w bagażniku z wielką (ale jakże niekształtną!) oponą. W tym samym momencie Jonas uświadomił sobie, dlaczego tenisista go nie zauważył. - Kowalsky! Pakuj się do tyłu obok Niśki!
- Co? Gdzie? Jak? - zapytał Jon, któremu wrócił już naturalny koloryt, ale nadal nie miał pojęcia, co się dzieje.
- Masz iść na tylne siedzenie.
- Ale ja nie chcę!
Novak bez słowa wziął Jona za rękę, wywlókł go z bagażnika i wrzucił na fotel obok mnie. Kiedy wrócił zamknąć bagażnik, odniósł wrażenie, że opona się poruszyła i odetchnęła z ulgą. "Widocznie nawiedzona Multipla... Jak każda..." - stwierdził i wrócił za kierownicę.
  Następny postój odbył się dopiero na stacji benzynowej, tam też odbyła się kolejna dyskusja.
- Ja tam nie chcę iść! Ten pan mnie nie lubi! - wrzeszczał Jon jak małe dziecko, kiedy zobaczył swojego francuskiego znajomego - osiłka, który rzucił w niego kiedyś kamieniem i zrobił mu "wgniecenie na masce".
- Przed chwilą sam mówiłeś, że chce ci się sikać!
- Już nie...
Dopiero teraz wszyscy zauważyli wielką mokrą plamę na spodenkach Jona.
- A ja myślałem, że osikałeś tę oponę... - powiedział Novak patrząc na oponę, która w rzeczy samej zrobiła się mokra. Fischer widocznie też miał potrzebę.
- Dobra, nieważne, chodźmy wreszcie coś zjeść! - zawołali chórem Becker i Niśka i skierowali się w stronę stacji, dziwnie się na siebie patrząc po takiej oznace telepatii.
- Czekajcie na mnie! - krzyknął Nole i pobiegł za nimi, pośpiesznie zamykając drzwi w samochodzie i przytrzaskując Jonowi stopę, która jak gdyby nigdy nic odpadła i upadła na ziemię.
  - Psss... Ty, Jon! - odezwał się Fischer szeptem mając nadzieję, że stworzenie go usłyszy. - Pomógłbyś mi!
- Nie rozmawiam z obcymi oponami - odpowiedział asertywnie Jon.
- Ale to ja... - kichnięcie - Jonas Fischer!
- Nie znam pana. Pan jest oponą, a ja nie znam żadnego człowieka-opony.
- Przesłuchiwałem was w helikopterze.
- Aha. I tak nie ufam oponom.
Zdenerwowany Fischer zdjął kostium opony i stanął w pełnej okazałości przed Jonem, uświadamiając sobie przy okazji, że poza kostiumem opony i różowymi bokserkami nie miał na sobie żadnego ubrania.
- Aaa! Zboczeniec! - wrzasnęło przerażone stworzenie i wybijając po drodze wszystkie szyby wbiegło do znajdującego się przy stacji baru, żeby schronić się bezpiecznie na głowie Novaka.
- Złaź ze mnie idioto!
- Ale... ale tam jest ta opona! I ona jest człowiekiem! Nagim!
- Zjedz coś, bo zaczynasz majaczyć... I gdzie ty masz stopę? - zdziwiła się, choć oczywiście nie bardzo, Niśka.
- On mi przytrzasnął! - tutaj Jon wskazał oskarżycielsko na Novaka.
- A teraz wskakujesz mu na głowę, bo czujesz się przy nim bezpiecznie? - Becker sam nie wierzył w to, co przez ostatnie dni widział i słyszał.
- Dobra, koniec kłótni. Jemy coś, idziemy do samochodu i jedziemy na ten Wimbledon, bo nie ma czasu! - ogłosił super-kierownik Niśka.
- Tak jest, generale! Pani pójdzie przodem - rzekł szarmancko Boris, przepuszczając Niśkę w drzwiach, żeby popatrzeć się na jej tyłek. Co on ma z tym tyłkiem?!
Koniec końców, cała ekipa zebrała się przy Multipli, w której siedział prawie nagi Zakatarzony Pan. Zamknął się od środka, ale na widok min Niśki, Beckera i Novaka szybko otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz.
- Co pan robi w naszym samochodzie?
- To nie jest wasz samochód.
- Znalezione nie kradzione.
- Pozwólcie, że opowiem wam całą tę historię - odezwał się Fischer splatając palce. - Nazywam się Jonas Fischer i jestem niemieckim agentem specjalnym, który został zatrudniony do złapania waszej czwórki jadącej tym przeklętym czołgiem. Może jak go oddam na złom to trochę zarobię... Prawdę mówiąc nie wiem, po co miałem was zamykać w więzieniu... Dobrze, wiem, pieniądze... No więc chciałem zamknąć was dla większej wypłaty, ale wy sobie uciekliście, więc szef kazał mi coś zrobić... - tutaj przerwał, żeby w końcu wziąć oddech. - Otworzyłem wam furtkę, podstawiłem Multiplę...
- A czemu akurat Multiplę? - przerwał mu Nole.
- Bo nikt by się nie zdziwił, że ktoś porzucił taki samochód, czyż nie mam racji?
- No fakt. No i co pan dalej zrobiłeś?
- Schowałem się w moim przebraniu w bagażniku i czekałem, aż się złapiecie na przynętę. I się złapaliście.
- A dlaczego teraz nie jesteś w przebraniu?
- Bo chciałem, żeby ten cały Jon mi pomógł. Ale nie, on uciekł! I to jeszcze bez jednej stopy!
- A to akurat nic dziwnego. Tylko czemu się zamknąłeś w tym samochodzie?
- Przyszedł tu taki umięśniony facet i stwierdził, że ten Jon kiedyś obrażał jego synka. Ja powiedziałem, że nie znam żadnego Jona, a on wtedy chciał mnie pobić. No to się schowałem i tu siedzę, a on gdzieś poszedł.
- To pan niech też pójdzie, bo nam się śpieszy.
- A gdzie wy jedziecie?
- Na Wimbledon.
- Co to jest?
Wszyscy podsumowali to tylko westchnięciem i facepalmem.
- A mogę tam jechać z wami?
- My szpiegów nie przewozimy, sorry - stwierdziła Niśka i podniosła leżącą na ziemi stopę Jona.
- Ale ja się zmienię! Będę dobry!
- Co pan tam mówił? - zapytała, ale nadal była skupiona na oglądaniu stopy. - Nie wypadałoby tego jakoś przyczepić?
- To daj - powiedział Jon i przyłożył swoją stopę do reszty nogi, do której jakimś sposobem nagle się przyrosła.
- To mogę jechać z wami?!
- Nie.
- Czemu nie?
- Bo jesteś szpiegiem!
- Ale ja już tyle z wami jechałem!
- To przebieraj się pan za oponę i pakuj się do bagażnika! - orzekła stanowczo Niśka, a Zakatarzony Pan kichnąwszy dwukrotnie, poszedł spełnić jej rozkaz. Chyba jej tyłek dobrze na wszystkich działa...

TO BE CONTINUED


Dzisiaj słabo... Ale lepszego pomysłu nie miałam... I te ilustracje... Ale spokojnie, będzie ciąg dalszy i ciąg lepszy. A dzisiaj już się żegnam, komentowała dla państwa Niśka, bye!

4 komentarze:

  1. Przypadek? Nie sądzę... xD

    "Aaaa! Zboczeniec!" Wcześniej nie wiedziałam dlaczego śmieszą mnie te twoje opowiadania. Teraz już wiem. To przez teksty Jona... "Ale... ale tam jest ta opona! I ona jest człowiekiem! Nagim!" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się trzymać poziom na tyle przyzwoity, żeby w każdym rozdziale Jon walnął jakimś tekstem. Nie zawsze się udaje... xD

      Usuń
  2. Przypadek? Nie sądzę... xD

    "Aaaa! Zboczeniec!" Wcześniej nie wiedziałam dlaczego śmieszą mnie te twoje opowiadania. Teraz już wiem. To przez teksty Jona... "Ale... ale tam jest ta opona! I ona jest człowiekiem! Nagim!" xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ups... Dwa razy się zrobiło... xD

    OdpowiedzUsuń