Dzisiaj postaram się jak najmniej poruszyć temat US Op... <piiiip> Dzisiaj postaram się jak najmniej poruszyć temat pewnego turnieju, którego nazwa z powodu wielu nadużyć została ocenzurowana. Napiszę to szybko: Janowicz przegrał, Kubot przegrał, Przysiężny przegrał, Federer wygrał, Djokovic wygrał, Azarenka wygrała. No to tyle w temacie <piiiip>, czas na... uwaga, uwaga... rozdział dziewiąty!
Rozdział dziewiąty - "Nie oganiam tego, czyli dziwne tenisowe pojęcia"
Wiemy już, jakie są zagrania, rakiety i ubrania, teraz czas wyjaśnić wszystko inne, czego jeszcze nie wyjaśniałam. Zaczynamy od pojęcia określającego US... znaczy: <piiiip>, Wimbledon, RG i AO, czyli Wielkiego Szlema.
1. Wielki Szlem - w tenisie to 4 prestiżowe turnieje: Australian Open (odbywający się w lutym), French Open (odbywający się na przełomie maja i czerwca), Wimbledon (odbywający się w lipcu) oraz <piiiip> (odbywający się teraz, czyli na przełomie sierpnia i września). Turnieje te mają swoje odmienne od innych zasady, o których zaraz dokładnie opowiem.
- Wygrałem już 2 sety. Dlaczego sędzia nie zaliczył mi wygranego meczu? - w turniejach Wielkiego Szlema panowie grają do trzech wygranych setów. Oznacza to, że mogą rozgrywać nawet pięć partii, w tym ostatnia jest wyjątkowa, ale o tym w następnym punkcie. Zasada 3 wygranych setów nie dotyczy pań, ale u nich decydujący set też jest wyjątkowy.
- Gramy decydującego seta. Jest 6:6 w gemach, ale nie ma tie-break'a. Co jest? - decydujący set na Wielkim Szlemie jest bardzo wyjątkowy. Jak widać w opisanej sytuacji, nie ma tutaj tie-breaków. Zawodnicy muszą więc grać według zasady dwóch gemów przewagi, co doprowadziło już do wielu długich meczów, chociażby najdłuższy mecz w historii, o którym pisałam kilka rozdziałów wcześniej. Uwaga: wyjątkiem od zasady "5. set bez tie-break'a" jest <piiiip>, gdzie w decydujących setach rozgrywa się maksymalnie 13 gemów.
- Odpadłem w pierwszej rundzie. Czy spadnę w rankingu? - jeżeli co roku odpadasz w pierwszej rundzie, to nic ci się nie stanie, bo punktów w rankingu będziesz mieć tyle co przed turniejem. Jeśli zajdziesz wyżej - masz ich więcej do obrony i jeżeli rok później odpadniesz w pierwszej rundzie, to trochę stracisz. Choć szczerze mówią twoje osiągi nikogo nie obchodzą. Na ten przykład, taki Federer nie może sobie na coś takiego pozwolić, co pokazał na Wimbledonie, spadając na 5. pozycję w rankingu po odpadnięciu w drugiej rundzie, nie broniąc punktów, które otrzymał za finał rok wcześniej. Może jest to trudne do wytłumaczenia, dlatego trochę niżej zamieszczę notkę o obronie punktów z turniejów.
- Ile punktów dostanę za udział w kwalifikacjach, a ile jeśli je przejdę? - jak już wspominałam, wymyślony przeze mnie zawodniku, twoja kariera nikogo tu nie obchodzi. Nie wiem, ile punktów dostaniesz za kwalifikacje, wiem za to, ile dostaniesz za pierwszą rundę i ile dostanie twój pogromca za rundy kolejne. Za rundę pierwszą - marne 10 punktów, za rundę drugą - 45 punktów, za trzecią - 90, za czwartą - 180, jeżeli twój pogromca nie jest zawodnikiem z pierwszej dziesiątki, to zapewne tutaj już nie dojdzie, ale na wszelki wypadek napiszę, więc za ćwierćfinał - 360 punktów, za półfinał - 720, za udział w finale - 1200, za wygranie turnieju - 2000.
- Powiedzmy, że w sezonie 2012 nasz tenisista debiutuje, czyli nie ma jeszcze żadnych punktów w turniejach, a brał wtedy udział we wszystkich turniejach, które liczą się do punktacji rankingu (4 Szlemy, 8 ATP Masters 1000, 4 najlepsze wyniki w ATP 500 i 2 najlepsze wyniki z turniejów ATP 250, Chellengerów lub Futures Series) i osiągnął następujące wyniki w przeliczeniu na punkty:
- trzecia runda w 4 z turniejów ATP Masters 1000 (360 punktów), w pozostałych 4 runda druga (180 punktów). Razem mamy 540 punktów.
- finał turnieju ATP 500 (300 punktów), 3 pozostałe to ćwierćfinały (270 punktów). Razem: 570 punktów.
- jeden wygrany turniej ATP 250 i jeden półfinał takiegoż turnieju. Razem wychodzi 275 punktów.
- Ogółem nasz tenisista zarobił w tym sezonie 1880 punktów. No, z tenisowej niezdary zrobiłam przyszłą gwiazdę!
- W kolejnym sezonie nasz pan tenisista miał jednak przestój formy i osiągi miał już gorsze. Oto wykaz, ile punktów stracił, a ile zyskał.
- trzy trzecie rundy w turniejach ATP Masters 1000, 5 drugich rund. Stracił 45 punktów za jeden turniej, w którym osiągnął niższy wynik.
- 4 ćwierćfinały turniejów ATP 500, stracił 270 punktów, bo w poprzednim sezonie był raz w finale.
- tutaj tak samo, więc wychodzi na zero.
- z moich obliczeń wynika, że nasz pan przyszła gwiazda z nierówną formą, którą mogły wywołać środki dopingujące, na początku sezonu 2014 będzie miał 1180 punktów, przez sporą stratę z tego sezonu.
- Ogólnie to zasada rankingów WTA i ATP wygląda tak: ranking aktualizuje się co tydzień i zlicza punkty z ostatnich 52 tygodni i wymienionych turniejów. Wynik opisany przeze mnie jest możliwy tylko po odbyciu się wszystkich turniejów i zliczeniu punktów z całego sezonu. Nowy sezon zawodnik rozpoczyna z liczbą punktów zarobioną w poprzednim, które zliczane są w osobnym rankingu mającym później wyłonić 8 uczestników turnieju Barclays ATP World Tour Finals.
- Co muszę zrobić, żeby zdobyć Kalendarzowego Wielkiego Szlema? - Kalendarzowy Szlem to wygranie wszystkich 4 turniejów wielkoszlemowych z jednym sezonie. Ty raczej nie jesteś tego w stanie zrobić, mój drogi wymyślony tenisisto.
- A Niekalendarzowy Wielki Szlem? Cóż to znowu jest? - to wygranie 4 turniejów wielkoszlemowych po kolei, ale niekoniecznie w jednym sezonie. Możesz na przykład w tym sezonie wygrać Wimbledon i <piiiip>, a w następnym sezonie AO i RG.
- Karierowy Wielki Szlem... Może on jest łatwiejszy do zdobycia? - zdecydowanie, bo wystarczy, że przynajmniej raz wygrasz każdy turniej wielkoszlemowy podczas swojej kariery. Nie ogranicza cię nic oprócz ciebie samego, bo musisz zmieścić się w czasie, kiedy jesteś zawodowym tenisistą.
- Złoty Wielki Szlem... Czy to już wszystko? - wydaje mi się, że tak, to już koniec tych Szlemów. Złoty Wielki Szlem to wygranie czterech turniejów wielkoszlemowych w jednym sezonie + zdobycie przy tym złotego medalu olimpijskiego. Jeżeli się nie mylę, ma on też wersję niekalendarzową i karierową.
Dzisiaj kieruję szczególne podziękowania do mojego wymyślonego tenisisty, Jona, za to, że robił z siebie idiotę przez cały rozdział. Kłaniam się nisko.
No i to tyle na dziś, do zobaczenia jutro czy tam kiedyś. Bye!

Jon jest piękny! :D
OdpowiedzUsuńNazwałam go tak na cześć Jona Bon Jovi i nawet nie próbuję Ci wmawiać, że to był przypadek. xD A co sądzisz o poście?
UsuńMasz racje... Mało zrozumiałam z tej rozpiski o punktach. Na szczęście co nieco wiem. xD
OdpowiedzUsuńCześć Jon! :D
No i o to mi właśnie chodzi, żeby nikt nic z tego nie zrozumiał. W punktach na razie najważniejsze jest to, że Novak je obroni na US Open i nie straci miejsca w rankingu. xD
Usuń